Siostra od Aniołów

Trwa Rok Sługi Bożej s. Wandy Boniszewskiej - siostry od Aniołów. Ta mistyczka i stygmatyczka swoje cierpienia, w tym te związane z osadzeniem w więzieniu w Wierchnieuralsku, ofiarowała zwłaszcza za kapłanów.

Sługa Boża Wanda Boniszewska (1907-2003) jest jedną z kandydatek na ołtarze wśród sióstr, który wybrały "anielską drogę do świętości".

- Żyła pośród nas. Zmarła zaledwie 23 lata temu. Pan Bóg obdarzył ją stygmatami i wizjami: Pana Jezusa, Matki Bożej, Anioła Stróża, dusz czyśćcowych. Jej proces beatyfikacyjny na poziomie diecezjalnym został uroczyście zainaugurowany 9 listopada 2020 roku. Prace są bardzo zaawansowane - mówi "Naszemu Dziennikowi" s. Maria Druch ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów.

Rok s. Wandy Boniszewskiej trwa od 2 sierpnia. Rozpoczął się w dzień setnej rocznicy jej przyjęcia do nowicjatu. - Mamy nadzieję, że ten rok jubileuszowy, modlitwa i okolicznościowe wydarzenia przyczynią się do zakończenia etapu diecezjalnego procesu beatyfikacyjnego s. Wandy - dodaje nasza rozmówczyni.

W ramach trwającego Roku s. Wandy Boniszewskiej każdego 2. dnia miesiąca w kaplicach domów tego zgromadzenia celebrowane są Msze św. w intencji jej beatyfikacji. Centralne wydarzenia zaplanowano w domu generalnym w Konstancinie-Jeziornie na marzec, w okolicy rocznicy daty zakończenia ziemskiego życia Sługi Bożej. Z tego miejsca odeszła do domu Ojca 2 marca 2003 roku, w wieku 96 lat i po 76 latach życia zakonnego. Została pochowana na cmentarzu parafialnym w Skolimowie.

Na okoliczność trwającego roku jubileuszowego powstała m. in. nowa Nowenna do Aniołów Stróżów, która jest dostępna na stronie internetowej zgromadzenia https://siostryodaniolow.pl/. - Jako autorka nowenny cieszę się, że jest ona tak dobrze odbierana. Zainteresowanie nią mówi też wiele o duchowym głodzie i tęsknocie za anielskim przyjacielem, który przecież jest cały czas obok nas. Tytuł nowenny "Idziemy razem" przypomina nam o tym, że Anioł Stróż jest zawsze z nami, on też nieustannie towarzyszył s. Wandzie Boniszewskiej - wskazuje s. Maria Druch.

W domu Sióstr od Aniołów w Konstancinie-Jeziornie od 20 do 22 listopada odbędą się rekolekcje ze Sługą Bożą Wandą Boniszewską, a w dniach 11-13 grudnia - rekolekcje adwentowe o aniołach. Szczegóły i zapisy na wyżej podanej stronie.

Rok s. Wandy Boniszewskiej przebiega pod hasłem "Dam ci łaskę wytrwania". Te słowa Sługa Boża usłyszała, wpatrując się w obraz Bożego Serca. Siostry od Aniołów zachęcają do modlitwy przez wstawiennictwo s. Wandy Boniszewskiej. Modlitwa o jej beatyfikację znajduje się na stronie https://boniszewska.pl/. Proszą też o zgłaszanie informacji dotyczących otrzymanych łask na podany tam adres.

Zgromadzenie Sióstr od Aniołów zostało założone przez Sługę Bożego ks. abp. Wincentego Kluczyńskiego w celu szerzenia duchowości anielskiej. Powstało w 1889 roku w Wilnie w czasach zaborów, gdy władze uniemożliwiały wstępowanie do zgromadzenia zakonnego. Dlatego powstało jako zgromadzenie bezhabitowe.

Ofiarowała się za kapłanów

Aby ratować ich dusze, s. Wanda Boniszewska nie bała się stanąć do walki z mocami ciemności. 

W "Dzienniku duszy" sługi Bożej s. Wandy Boniszewskiej ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów (1907-2003) możemy znaleźć słowa, które w rozmowie z Jezusem zapisała na temat kapłanów: "Ten człowiek nie jest zwykłym człowiekiem, to jest kapłan. Kapłani mają łaskę największą od Boga i wszelkie względy, bo pieczętowani są Chrystusem, Jego Krwią Przenajświętszą". 

"Kapłaństwo to Chrystus na krzyżu. Chrystus wciela się w kapłana. Kapłan to Chrystus na krzyżu rozpięty, stale konający, przez krzyż otwiera niebo, dostęp daje do nieba. "Stale ma tonąć w Mojej miłości, w ofierze do zniszczenia. Stale ma umierać w sobie, jak Ja konam dla dusz, by im niebo otworzyć". Musi mieć wiarę silną i niezachwianą, na burze odporny, w krzyżu ufność i siłę". 

Cierpienie duszy i ciała 

Na żądanie Chrystusa nie tylko modliła się o uświęcenie dusz kapłanów, ale także cierpiała za kapłanów, czyniąc zadośćuczynienie za ich grzechy. Napisała: "Dziś cierpienie moje ofiaruję za kapłanów. Cierpienie wielkie, bo podwójne: i duchowe, i fizyczne. Najukochańszy Jezu, ofiaruję to wszystko, co na mnie ześlesz, na wynagrodzenie za kapłanów i za wyrządzone zniewagi Twojej Boskiej miłości w Eucharystii Świętej". 

Dusze kapłanów wyrywała z rąk szatańskich. We wrześniu 1941 r. napisała o tym w "Dzienniku duszy": "Zrozumiałam, że Pan Jezus pragnął powrotu całkowitego do siebie kilkudziesięciu dusz kapłańskich. Pokazał stan ich dusz przed kilku dniami w czasie moich bólów ciała, ale teraz chce, abym przyjęła na siebie cierpienie ich duszy. Zgodziłam się na wszystko. Noc z soboty na niedzielę przebyłam niby w piekle. Dusze kapłanów widziałam w strasznej walce z grzechami, swoimi namiętnościami i z chwilowymi poddaniami się pod władzę szatanów. Stanęłam do walki między niebem a piekłem". 

Siostra na dzisiejsze czasy

- Od strony duchowej zaskakiwała mnie tym, że to ona prowadziła kapłanów, a nie oni ją - mówi ks. Michał Siennicki SAC, postulator w procesie beatyfikacyjnym s. Wandy Boniszewskiej. 

Tomasz Gołąb: Często Ksiądz powtarza, że sługa Boża Wanda jest Kościołowi dziś bardzo potrzebna. 

Ks. Michał Siennicki: Całe swoje życie poświęciła ofiarniczej modlitwie i cierpieniu w intencji księży. I to nie takich ułożonych i pobożnych, ale takich, który bywają powodem zgorszenia. Chrystus wybrał Wandę i zechciał poprzez jej przeżycia mistyczne ukazać na nowo rangę konsekracji kapłańskiej oraz zakonnej. Mówił jej, że będzie iskrą dla kapłanów i nigdy nie zgaśnie. Pan Jezus stale prosił ją o zadośćuczynienie za kapłanów letnich, zimnych oraz za zakony. 

To powołanie zrealizowała przez cierpienie... 

Gdy po rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego głosiłem we wszystkich parafiach Białegostoku - gdzie przez kilka lat mieszkała - kazania, by przybliżyć jej postać i prosić o świadectwa o niej, zgłosiła się... jedna osoba. Pamiętała siostrę Wandę, ale nie potrafiła nic o niej powiedzieć. Siostra Wanda rzeczywiście była nieznana, ukryta przed światem, niemal przezroczysta. Nie skupiała na sobie uwagi, choć niosła przecież wielki bagaż życia mistycznego, o którym dowiadujemy się głównie z jej obfitej korespondencji. W ukryciu brała na siebie choroby i cierpienia innych, doświadczała ekstaz, a także ataków szatana, spotykała się z niezrozumieniem i poniżeniem. 

Ta "przezroczystość" utrudnia pewnie prowadzenie procesu. 

Rzeczywiście, jednym z największych zmartwień postulatora jest znalezienie świadków. Pojawiają się pojedynczo, powoli. Gdybyśmy szukali ich tylko w zgromadzeniu Sióstr od Aniołów, do którego należała, byłoby to odebrane jako jednostronne. Minęło 20 lat od jej śmierci, więc wydaje się, że wciąż wiele osób powinno ją pamiętać. Dożyła sędziwego wieku 97 lat, a ostatnie spędziła w domu. Niemniej wciąż szukamy osób, które musiały ją spotkać. Każda wzmianka może być istotna. Nawet taka, że ktoś słyszał od swojej babci, że gdy już żadnego świętego w jakiejś sprawie nie dało się o łaskę uprosić, to trzeba było jechać do siostry zakonnej do Konstancina. Takie świadectwa do nas docierają i także są istotne, bo pokazują, że kult i fama świętości nie zaczęły się po rozpoczęciu procesu.

Chociaż jej grób odwiedza od tego czasu coraz więcej osób. 

Sam prowadzę tam wielu, zdarza się że nawet 70-osobowe grupy, chociaż jej nagrobek niczym się nie wyróżnia, a nawet niełatwo go znaleźć. Jest skromny, jak inne groby Sióstr od Aniołów. Widzę, że jest jednak niemal codziennie odwiedzany. 

Na jakim etapie jest proces po trzech latach? 

Cały czas pracuje komisja historyczna, która bada jej życie. To także jest utrudnione, bo wiemy na przykład, że bł. Stefan Wyszyński jako metropolita warszawski wystawiał siostrom dekrety, które po odczytaniu były dla bezpieczeństwa sióstr palone. Nawet Dom Generalny sióstr w Konstancinie w oficjalnych dokumentach widniał na przykład przez cały okres komunizmu jako własność sióstr szarytek. Urząd ds. Wyznań wiedział o istnieniu Sióstr od Aniołów, ale nie miał śladów ich działalności. Dziś kwerenda w archiwach musi uwzględniać te trudności. Na szczęście szefem komisji historycznej jest ks. Dominik Zamiatała, profesor UKSW, klaretyn i autor publikacji historycznych o zakonach w PRL. Inny badacz tego okresu, związany z IPN prof. Jan Żaryn, jest z kolei siostrzeńcem jednaj z Sióstr od Aniołów. Na pewno żaden dokument historyczny nie zostanie więc pominięty w procesie beatyfikacyjnym. 

Czy udało się odkryć jakieś nowe fakty? 

Porządkując archiwa i dokumenty, które dotyczą siostry Wandy, uzupełniamy przede wszystkim wiedzę o jej bogatej korespondencji. Prowadziła ją nie tylko z siostrami, ale przede wszystkim z dziesiątkami osób spoza zakonu, także z kilkoma kapłanami, m. in. ks. Pryszmontem czy ks. Barwickim. Siostry od Aniołów wykonały benedyktyńską pracę, digitalizując je i przepisując ich treść. Wszystkie pisma, także dziennik duchowy, zostały przekazane do ekspertyzy dwom teologom, tak jak każe prawo kanoniczne dotyczące procesu beatyfikacyjnego. Eksperci nie znają swoich nazwisk, nie możemy też ujawniać efektów ich pracy.